Qrde coraz cieplej sie robi na zewnątrz. W Bydzi pochmurnie, bez słońca 4 stopnie na plusie. W końcu te wielkie hałdy śniegu znikną i będzie można normalnie przejśc po chodniku, nie mówiąc już o normalnym zaparkowaniu samochodu. Samochód....no własnie jutro w końcu odbieram go z warsztatu. Coś sie podziało, że przez ten mróz sie zje**ło. Ale na szczęście za tydzień na wyjazd z Bydgoszczy, bedzie w pełni sprawny.
Dziś urodziny Oli - jutro imprezka w Solcu Kuj., przy okazji odbiore również moje autko z tamtejszego warsztatu :) Na prezent Oli kupiłem "Magia del Tango" - z jej zamiłowaniem do tanga argrntyjskiego powinna się spodobać nowa płyta pana Wyrostka.
Wczoraj miał urodziny 24 Tomek - niestety obchodziliśmy je na odległość - ja tutaj, on w Sandomierzu. Dziś jeszcze pewnie śpi po wczoraj bo nie dał jeszcze znaku życia.
W pracy nudno niesamowicie - na szczęście za niedługo koniec z nią i będzie trzeba coś zacząć szukać w małopolsce, najlepiej w Krakowie. Kraków.... no właśnie, nie wiem o co chodzi, ale ciągnie mnie tam strasznie i bardzo się stęskniłem za tym miastem. Może to ta cała tęsknota za przeszłością mnie tak ciągnie do niego. Myślę, że to tam mam poukładać sobie znowu zycie, z Tomashem oczywiście. NIestety bez chwilowego powrotu do domu się nie obejdzie.... troche boleję nad tym, bo na dłuższą metę nie mogę mieszkać tam..... na święta, na weekend, na chwilę oczywiście że daję radę, ale na dłuższy czas - nie wiem jak na to zareaguję. Ale przynajmniej będe miał motywatora do działań.